Aktualności
Stres w ciele – kolejna akcja zespołu Ugryź Problem

Gdy słyszymy o nadmiernym stresie prowadzącym do wyczerpania, poczucia bezsilności czy w końcu braku chęci do życia oraz do rozmaitych i poważnych zaburzeń naszego funkcjonowania, lokujemy jego skutki niemal wyłącznie w naszej psychice.
Wpływ długotrwałego nadmiernego napięcia kojarzy nam się z cierpieniem psychicznym, depresją, zazwyczaj łączymy go z umysłowym cierpieniem, często nie zauważając, że jego negatywne skutki dotyczą także naszego ciała i że to ono pierwsze daje nam różne sygnały, że coś niedobrego zaczyna się dziać z nami.
W aktualnej odsłonie naszej akcji pod dobrze już znanym hasłem „Ugryź Problem”, chcemy się zająć tematem stresu i jego wpływu nie tylko na nasze umysły, ale przede wszystkim na ciało. Do wzięcia udziału w naszej kolejnej akcji bezpłatnych warsztatów i konsultacji z psychoterapeutami zapraszamy wszystkich tych, którzy chcieliby:
 
- głębiej uświadomić sobie jak ciało reaguje w stresie i co nam mówi
- poczuć lepiej siebie w kontakcie z innymi.
- poszukać w swoim życiu przyczyn, które pchają w „błędne koło” stresu
- popracować twórczo nad sposobami radzenia sobie ze stresem w swojej osobistej
rzeczywistości.
- po prostu nieco się odprężyć, dając czas sobie samym
 
Wszystkie konsultacje i warsztaty są bezpłatne i dostępne w różnych miejscach Polski.
Prezentujemy na naszej stronie program, w którym możesz poszukać czegoś odpowiedniego dla siebie.
Zapraszamy także do lektury artykułów, które będą się pojawiały na naszej stronie w czasie trwania akcji.
 
Zespół „Ugryź Problem”
 
zespół
 
Stres, stres i co dalej?
 
Słowo stres zrobiło już zawrotną karierę w każdym chyba języku świata i jest stosowane często zamiennie do opisu takich uczuć jak lęk, wstyd, złość, smutek i wszelkich sytuacji życiowo trudnych, które kojarzone są z poczuciem presji, przymusu, napięcia, zagrożenia, braku czasu, negatywnym myśleniem o sobie i innych albo poczuciem chaosu i utraty wpływu. Nazywamy tak zazwyczaj wszelkie stany przeżywane jako nasz konkretny silny dyskomfort w danej chwili lub dłuższym okresie.
Nasze życie przebiega w wyraźnym rytmie od napięcia ku odprężeniu i z powrotem. Jeśli ten naturalny rytm zostaje zakłócony i okresy napięcia zdecydowanie zaczynają przeważać, nasz organizm ulega przeciążeniu. Dzieje się tak zarówno w naszej psychice jak i w ciele. Czasem poziom stresu zaczyna nas przerastać, ponieważ nie potrafimy sprostać trudnościom i wymaganiom jakie stawia świat, albo znacznie częściej, jakie my sami stawiamy sobie w świecie.
Jeśli mamy (nawet nieświadomie) potrzebę bycia perfekcyjnym i najskuteczniejszym, której nie jesteśmy w stanie zrealizować, doprowadza nas ona zazwyczaj do frustracji i zwątpienia w siebie. Brak nam wtedy elastyczności, gotowości do zmiany stylu życia, a jednocześnie doświadczamy jeszcze serii nowych, niełatwych sytuacji w rodzinie i w pracy. Każda zmiana niesie ze sobą napięcie i odpowiada jakiemuś poziomowi stresu, niestety sumując się w taki sposób, który zaczyna być naprawdę kłopotliwy.
Realizacja naszych celów i pragnień bywa najzwyczajniej blokowana przez pojawiające się trudności. Na wszystko zaczyna brakować czasu, a o poczuciu spełnienia i rozluźnienia możemy tylko pomarzyć.
Organizm przestawiony w tryb jazdy na najwyższych obrotach z „wyciem silnika” pokonuje jeszcze czas jakiś kolejne wzniesienia, ale kiedyś w końcu zużywane wielokrotnie szybciej paliwo musi się wyczerpać i trzeba się po prostu zatrzymać. Czasem, na szczęście, pośród naszego życia tak rozpędzonego w przymusie działania, pojawiają się dobroczynne interwencje, niespodziewane wydarzenia, zmuszające nas do chwilowego przynajmniej „zdjęcia nogi z gazu”.
Bywa, że są to nagłe i niespodziewane infekcje, na które nie mamy oczywiście czasu. Najlepiej więc byłoby pozbyć się ich objawów za pomocą reklamowanych farmaceutyków, które znoszą dyskomfort i pozwalają być dalej aktywnym, bo na przykład, jak głosi jedna z reklam: „Mamy nie biorą urlopów”. Bywa, że jednak dostajemy ze strony ciała poważniejsze sygnały i coraz częściej powtarzające się bóle pleców, stawów, ramion, trudności z zasypianiem i słynne nerwowe pobudki między trzecią a piątą rano zaczynają nas na tyle niepokoić, że postanawiamy coś z tym zrobić. Pozwalamy sobie choć przez krótki czas pochorować, zdrzemnąć się w ciągu dnia, pojechać do lasu, popływać lub po prostu oddać się odprężającej lekturze, zawinięci w kocyk w głębokim fotelu.
Może też wtedy zechcemy coś „odpuścić”, komuś pozwolić by nas w czymś zastąpił, mimo dojmującego poczucia, że przecież nikt nie zrobi tego tak dobrze jak my.
Patrząc na fizjologię stresu (nie tylko u ludzi) można sobie uświadomić, że zawsze w szczególnie trudnej sytuacji uruchamia się w nas naturalny mechanizm obronny, który może przyjąć 3 postacie:
1.Reakcji walki
2.Reakcji ucieczki
3.Udawania martwego (jakkolwiek to nie brzmi, to całkiem atawistyczna reakcja zastygnięcia w ogromnym poczuciu zagrożenia, co może się zdarzyć na przykład gdy stajemy się świadkami czegoś przerażającego).
Nasza odziedziczona po odległych przodkach reakcja takiej niezwykłej mobilizacji w chwili poważnego stresu uruchamia na poziomie chemicznym naszego organizmu między innymi procesy wydzielania adrenaliny i kortyzolu, czego efektem jest znaczne (czasem bardzo znaczne) pobudzenie, przypływ energii, przyspieszenie pracy serca, rozszerzenie tętnic, wzrost ciśnienia krwi, spłycenie i przyspieszenie oddechu, rozszerzenie źrenic, a nawet chwilowe wstrzymanie trawienia i zwiększenie krzepliwości krwi (to ostatnie na wypadek zranienia, które w sytuacji walki zawsze mogło się zdarzyć).
Problem w tym, że to co naturalnie nas wspiera jako mechanizm mogący ocalić życie lub pokonać zagrożenie, korzysta z naszych zasobów i świetnie działa przez kilka minut, a maksymalnie do kilku godzin, co już jest ogromnie wyczerpujące. Można to jeszcze odreagować, wygadać, wykrzyczeć i wytupać z siebie jeśli musieliśmy długo zatrzymywać rozpierające nas emocje lęku czy przerażenia. (Szczególne znaczenie ma to w obliczu traumatycznych przejść w sytuacjach katastrof i wypadków). Im szybciej pozbędziemy się hormonów stresu z organizmu tym lepiej. Czasem nasze zmartwiałe z przerażenia ciało samorzutnie zaczyna drżeć, co jest bardzo naturalną i pożądaną reakcją na nadmierne napięcie i powoduje uwolnienie go z mięśni zanim zastygnie tam uwewnętrznione w głębszych warstwach, które mają swoją „pamięć stresu” i mogą długo nękać nas bolesnymi objawami uwięzionego w nich napięcia.
Wewnętrzne napięcie i wysoki poziom hormonów stresu można skutecznie rozładowywać dzięki ruchowi fizycznemu oraz przy wsparciu technik relaksacyjnych (oddechowych i medytacyjnych). Jednak niemniej istotne jest słuchanie głosu swojego mądrego ciała i opiekowanie się nim z należną mu miłością i troską.
W przeciwnym razie nasz poziom energii zacznie znacząco opadać, zmaleje odporność organizmu, pojawi się poczucie przewlekłego zmęczenia, które – jak to bywa, staramy się ukryć przed sobą, oszukując kawą, nikotyną, alkoholem lub napojami energetycznymi.
Gdy cała uwaga, energia i koncentracja skierowana jest na ustawiczne działanie wokół rozwiązywania problemów, dochodzi do swoistego „błędnego koła”. Wyczerpani odczuwamy często nadmierną irytację, tracimy zdolność do odprężania się i „odpuszczania”. Przestajemy racjonalnie oceniać sytuację i każde drobne nieporozumienie traktować już możemy jak atak na nas.
Tracimy zdolność korzystania z naszych zasobów, z naszej życiowej energii, optymizmu, humoru i poczucia nadziei. Przestajemy korzystać także z ogromnej siły jaką mają dobre relacje z innymi, bliskość i miłość, którą możemy dawać i brać.
Wielu z nas niestety posiada ukształtowany w dzieciństwie mechanizm oparty na ciągłym przymusie udowadniania światu i sobie, że jednak jesteśmy coś warci, choć w głębi brak nam takiego przekonania. Zmusza on do coraz cięższej pracy bez skutecznej możliwości udzielania sobie samemu wsparcia i osiągania satysfakcji z życia. Bywamy wiecznie niezadowoleni z siebie, niewystarczająco dobrzy i dryfujemy ku jakże obezwładniającemu i wyczerpującemu perfekcjonizmowi.
Różna jest oczywiście odporność poszczególnych osób na stres i jednym z ważniejszych elementów jest wiedza o tym jacy jesteśmy i jak znosimy długotrwałe obciążenie. Jednak przede wszystkim istotna jest świadomość i uważność wobec siebie i świata, w którym żyjemy i umiejętność sięgania do własnych zasobów.
Tak możemy posiąść umiejętność zatrzymania się, asymilacji i refleksji, wycofania się na trochę w pustkę i ciszę. Odcięcia od strumienia wciąż nowych bodźców. Inaczej łatwo popaść w obsesyjny przymus działania lub zadręczanie się, które jak już wiadomo, powoduje stres i znaczne wydzielanie adrenaliny i kortyzolu, co nadmiernie mobilizuje organizm i wyczerpuje jego energię.
Reakcje stresowe bywają dla nas pozytywne gdy nas chronią przed niebezpieczeństwem, albo choćby mobilizują do zdania egzaminu, rozwiązania trudnej sytuacji, wzięcia spraw w swoje ręce. Często bywa, że jest go zbyt dużo gdy bierzemy na siebie ciężary trudne do dźwigania. Nie stawiamy granic, dajemy się wykorzystywać i przeciążać, nie umiejąc powiedzieć „nie”. Wymagamy także od siebie nadmiernie, krytykujemy się i obwiniamy, przywiązani także nierzadko do minionego, ale wciąż ożywianego poczucia krzywdy i tych wszystkich rzeczy, na które nie mamy rzeczywistego wpływu.
Zadręczamy się zazwyczaj tym, co być może nigdy się nie wydarzy, budując przerażające scenariusze, które niestety nasz mózg traktuje bardzo poważnie, nie odróżniając w emocjach tego co zewnętrzne od świata wyobrażonego. Na poziomie naszej fizjologii, a więc naszego ciała boimy się i złościmy tak samo realnie, niezależnie od tego czy zagrożenie jest prawdziwe czy wyobrażone.
Niezwykle ważna jest więc stosowna równowaga w naszym życiu, konieczna aktywność fizyczna zawsze gdy jest jej zbyt mało w ciągu dnia.
Krzepiący sen gdy jesteśmy zmęczeni, choćby chwilowy relaks w trakcie trudnego dnia, a na dłuższą metę pielęgnowanie otwartych i szczerych kontaktów z innymi, a także poczucie humoru i spontaniczne, twórcze podejście do życia, uwalnia z klatki sztywnych zachowań i nużących rytuałów. No i wreszcie może się okazać, że rytuały te nie są niezbędne dla naszego dobrego samopoczucia. Ba! Możemy nawet ze zdumieniem odkryć pewnego dnia, że niezbyt czyste okna i drobny bałagan w pokoju nie wymagają naszej natychmiastowej reakcji gdy jesteśmy zmęczeni i wyczerpani. Ważniejsze będzie by poszukać czegoś, co sprawi nam radość, którą możemy w dodatku dzielić z innymi, a to w „magiczny” sposób nigdy jakoś jej nie zmniejsza.
Warto czasem zatrzymać się w biegu i spojrzeć na swoje życie teraz właśnie i spróbować je poczuć, posmakować, a może uśmiechnąć się do niego i siebie.
Jeśli wciąż wydaje Ci się, że to absurdalne i trudne, a poza tym w ogóle niemożliwe, ponieważ Twoja sytuacja życiowa jest zbyt skomplikowana, to pomocne i dość poruszające mogą się tu okazać słowa Dalajlamy, które chciałbym Ci dedykować :
 
„Człowiek poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc.”
 
Cezary Repelewicz




Powrót do poprzedniej podstrony


Copyright © 2014 ugryzproblem.pl Kontakt z nami Wykonało - Studio72